czwartek, 23 czerwca 2005

Drwęca - spływ



Słoszewy - Smólniki - Golub Dobrzyń - Elgiszewo

link do zdjęć ze spływu - Drwęca

Słoszewy – Smólniki

Znaleźć Drwęcę w Słoszewach jest bardzo trudno. Jakieś pole biwakowe obok gospodarstwa rolnego. Gdzie to jest? Nam się udało. Trafiliśmy, co prawda, do jakiegoś pegeeru, ale pokierowali nas dalej. Droga polna w jakieś pole nad rzeką, o jesteśmy. Rozbijamy namioty. Rano pobudka. Traktor coś tam robi za naszymi namiotami. Po kilku telefonach dostajemy kajaki (PTTK Brodnica). Małe „zamieszanie” z samochodami i wypływamy. Pogoda cudna. Słoneczko przypieka, rzeka lajcik, czyli sama nas niesie – bajka. Docieramy do niezagospodarowanego pola namiotowego w Smólnikach. Pole namiotowe należy do nadleśnictwa. Zadzwoniłam. Nie ma problemu z nocowaniem, musimy tylko zachować porządek. Nie ma problemu. My zawsze śmieci zbieramy. Tacy już jesteśmy.

Gdzieś tu, niedaleko jest letnia rezydencja Chopina – w Szafarni.

Smólniki - Golub-Dobrzyń

Rano przyjeżdża leśniczy i proponuje, ze wieczorem przywiezie nam drewno na ognisko. Dziękujemy, bo my wieczorem będziemy już w Golubiu-Dobrzyniu. Dzień bajka – słońce i opalanko. Dzwoni moja mama – wygrała dla mnie telewizor. Hurrra! Przyda się do mieszkania.
Wieczorem przybijamy do Golubia-Dobrzynia. Nocleg na polu namiotowym w mieście. Dziwnie. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do cywilizacji. Kąpiel po prysznicem, kolacja w knajpce, dziwnie. Wieczorem zaczyna padać. Mam nieprzemakalny namiot, ale siostry Golonki nie mają. Dziewczyny namiękły. Rano znów pięknie.


Golub-Dobrzyń – Elgieszewo

dzień lajcik – dopływamy do Elgieszewa, oddajemy kajaki , płacimy za dowóz i papa do następnego

Nasza obsada kajakowa: Diabeł i Marta, Paweł i Ania, Iwona i Justa, Artur i Ania, Jarek i Szczodry, Ewcia i Roni, Dora, Krzyś, Karola i ja

Zdjęcia: Roni

Kajaki dostarcza Bachotek, http://www.brodnica.pttk.pl/