czwartek, 14 sierpnia 2008

Czarna Hańcza - spływ


Tadam. Przyszedł termin spływu, z nim kilka modyfikacji i oto trasa spływu

Wysoki Most - Frącki

Frącki - Jałowy Róg

Jałowy Róg - śluza Sosnówek, Mikaszówka, Perkuć i Paniewo

Jak zwykle ciemną nocą docieramy we Frąckach na wynalezione przeze mnie pole namiotowe z domem, w którym Mała Ania i Paulinka będą odpoczywały gdy my będziemy zmagać się z przyrodą. Ciemną nocą... więc musiałam wykonać kilka telefonów do gospodarzy, bo co opisali nijak się miało do tego czego widać nie było.



A zaczęło się tak. Miły Pan z kajakami z wypożyczalni trochę zbłądził. My trochę zbłądziliśmy i start na rzekę odbył się z małym opóźnieniem. To nic, tym bardziej, że dzisiaj metę mamy na naszym polu namiotowym.
Rzeka przepiękna, zielone trawy sennie kołysały się w wodzie i nad wodą. Słonko świeciło. Luzik totalny. W przewodnikach, opisach rzeki wyczytałam, że wzdłuż rzeki znajdują się pomosty, na których miejscowi sprzedają pyszne jagodzianki i domowe wina. Tak to prawda, zakupiliśmy co nie co. A wino było malinowe. Taka flaszka po wódce na naszą ekipę. Mniam i nie mniam :)

Trochę deszczu też się pojawiło. Nocą pojawiła się też burza, którą przetrwaliśmy pod wiatą pola namiotowego Stanicy Wodnej we Frąckach. Było strasznie, lało, błyskało a my staliśmy na stoliku wiaty. Był taki jeden co poszedł w burzę i zrobił nam zdjęcie. Lało, że co tchórzliwsi poszli spać do stodoły (z materacami), byli też tacy co cały namiot przenieśli do stodoły a byli też odważni co noc spędzili w targanym wiatrem i deszczem namiocie.

Codziennie wracaliśmy na "nasze" pole namiotowe. Drugiego dnia kajaki zostawiliśmy w stanicy wodnej w Jałowym Rogu, a my wróciliśmy samochodami na nocleg. Trzeci dzień zaczynał się w Jałowym Rogu i kończył za śluzami. Super sprawa płynięcie kajakiem, co ja mówię, stadem kajaków bo sami nie byliśmy na rzece, przez śluzę. Stado wpływa i czeka, aż zamkną się za nimi wrota śluzy. Po chwili przez przednie wrota wlewa się woda. Kajakarze trzymają się łańcuchów przy ścianach śluzy i siebie nawzajem. I tak do momentu gdy kajaki nie podniosą się do poziomu wody przed przednimi wrotami. Teraz, tadam, wrota się otwierają i płyniemy dalej... do następnej śluzy. Nam udało się przepłynąć przez cztery; śluza Sosnówek, Mikaszówka, Perkuć i Paniewo.

Rzeka na odcinku, który przepłynęliśmy miała chyba jedno zwalone drzewo, które i tak łatwo było ominąć. Dla leniwców.


Kilka zdjęć dla zachęty a tu link do zdjęć spływu Czarna Hańcza










oddajemy kajaki i papa


Skład 18 szt: Magda, Marek, Olek i Owca, AniaM i Roni, Ja i Daga, Asia i Kasia, Ewa i Gosia i Mysz, Szczodry, Agnieszka i Krzyś, Pawelec oraz Ania i Pysia