niedziela, 26 czerwca 2011

Wel - spłynięty XVI spływ

Planowana trasa :)


Jupi!
Było nas 28 osób, 14 kajaków! to był największy spływ!

Nie obyło się bez małej modyfikacji trasy. Nie jesteśmy tu za karę :) a i młodych trzeba oswoić z kajakiem :) Ojejku, wystraszyłam się, ze pogoda kiepska, późno zaczniemy i nie dopłyniemy:) Zaczęliśmy w Tuczkach, po 4 dniach zakończyliśmy w Koszelewach :) Były też mniejsze i większe przygody. Kilka kąpieli, kilka jednokilometrowych odcinków, które okazały się być dłuższe :) np. 1km u mnie w opisie to 5km płynięcia, ale załogi były dzielne i dopłynęli. O!, albo jaz, którym trzeba kajaki ostrożnie spławiać, dało się przepłynąć. Jesteśmy Super!

I dzień: Tuczki - Tarczyny - luzik
II dzień: Tarczyny - Cibórz - luzik
III dzień: Cibórz - Kurojady - trochę fajniej
IV dzień: Kurojady - Koszelewy - rezerwat Piekiełko czyli extra!

Zaczynamy w Tuczkach:



Przenoska w Grabaczu - bo kanałem nie dopłyniesz ;)

J. Grądy. Przepłynęliśmy... z trudem, później słyszałam pytanie: czy jeszcze będzie jezioro na trasie?

Wel pod Ciborzem :) i za chwilkę noclegownia. Ach zapomniałam, pod mostem była kąpiel.


Do Lidzbarka było trudniej. To tylko maleńkie drzewko, były też większe przeszkody i... kąpiele.


Lidzbark, młyn i koniec... zdjęć, padły mi baterie w aparacie :)

i Piekiełko (jak dostanę zdjęcia to będzie widoczek) Super odcinek!



Załogi: Ala z Piotrem, Magda z Asią, Marek z Krzysiem, Iwona z Olą, Radek z Kubą, Krzysio z Agnieszką i :), Ania z Jarkiem, Ania z Anią, Karolina z Pawelcem, Madzia z Edzią, Krzysztof z Adasiem, Ewa z Anią i Myszą, Gosia z Robertem, Ewa z Marcinem.