i się odbyło :) a tu króciutka relacja ze spływu.
W środę wieczorem w Sobieskach spotkaliśmy się: ja, Karola, Edzia, Ania, Jarek, Lenka, Magda i Asia.
Czwartek. Po długim kluczeniu pomiędzy procesjami wystartowałyśmy rano, raniuteńko w Glinojecku, była 13:11. Dzisiaj płyną same dziewczyny, jest nas 6, do przepłynięcia tylko 10 km.
W Dziektarzewie zostawiamy kajaki na noc. Pędzimy do przystani KAJA na nocleg bo reszta ekipy dojeżdża: Aga, Krzyś i Maksio, Ania, Artur, Mati i Michaś. Nocne rozmowy przy grillu.
Piątek: dziś płyniemy z chłopakami. Na samym starcie Jarek wylądował w bagnie i musiał się czyścić. Jednak to nie spowolniło naszego pływania. Zasuwamy jak małe motorówki, spieszymy się na mecz. Pokapało i udało nam się pozować do zdjęcia.
Nocleg kajaków w Kępie. Trochę trzeba było dźwigać, ale...
Wieczorem mecz. Polska - Grecja. Wszyscy siedzimy, paznokcie obgryzany, kciuki trzymamy a tu Karolina włączyła swój telefon do ładowania w gniazdko gdzie podłączony był rzutnik i... wyłączyła mecz. Buuuuuuuuuuuuuuuuuu. Po kilku minutach (naprawa) znów oglądamy mecz. 1:1 wynik
Sobota. Znów wymiana w składach. Dziś najdłuższy odcinek i chyba najfajniejszy. Pierwsza przenoska. Mama karmi małego Maksia i płyniemy dalej. (widok na nas z mostu i widok mostu :)
A teraz kolejna przenoska w etapach.
I Ekipa Ania i Artur podpływa
kolejna ekipa Karola i Edzia przenosi kajak
a tu kolejna ekipa ja i Aga wodujemy kajak
i ostatnia ekipa Magda i Asia wsiadają... i płyniemy dalej
Niedziela. Trzeba obniżyć średnią wieku kajakowiczów. Kogo by tu zabrać w kajak? Mati i Lenka. Na nich padło :)
7 km i po 1,5 godz kończymy w Jońcu.
To był najmniejszy spływ. Płynęło tyko 4 kajaki, czyli na wodzie było nas 8 osób, ale na lądzie czekało 7 osób :) Pogoda dopisała. Już jest plan na lipiec.

