piątek, 26 lipca 2013

Świder po raz piąty - XXI spływ

Sępochów (kładka) - działka -Mlądz 
Piątek.
Tradycyjnie spotkaliśmy się na działce w piątek wieczorem. Rozpalone ognisko już czekało. Na grillu porozkładane szaszłyki i kiełbaska już się opalały. Sałatka ziemniaczana wjechała na stół. Nie mogłam zapomnieć o sałatce, nie dano mi takiej możliwości. Ustawiliśmy pozostałe przysmaki na stole i... spływ uważa się za rozpoczęty. Ups, nie spływ, imieniny Anny rozpoczynamy :)


link do kilku zdjęć - Świder mój

Sobota:
Umówiłam się z p. Grzegorzem z Mostowej o 12:00 w Sępochowie. Jest 11:30 a my jeszcze na działce. Mądre głowy myślą jak tu problem rozwiązać. Mamy! Jedziemy, wracamy, jedziemy, Marta wraca. Po kilku przygodach, my byliśmy nad rzeką a samochody na działce. Jest 13:00 wypływamy. Pogoda piękna. Upalnie a my na wodzie. Każdy płynie w swoim tempie. Rozciągnęliśmy się. Ponowne spotkanie w Dobrzyńcu na progach. Gdy dopływamy paparazzi czekają. W wodzie ląduje Karolina z Norbertem. Mamy swoja atrakcję.Kilka zdjęć i płyniemy dalej.



Kolejne lądowanie w wodzie zapewnił most w Gliniance i kamienie pod nim, wody nabrał kajak Ewy i Ivanki. A jak dzielnie je ratowaliśmy, ten tylko to wie, kto akcję widział :)

Niedziela.
Dzisiaj to na pewno wypłyniemy o  11:00! Taaak, udało się po 12-tej. Dzień jeszcze cieplejszy. Dzisiaj dzieci nie płyną. Czyli znów mam kajak dla siebie, a to bardzo ważne przy wodzie do kostek.


 Największa atrakcja dla dzieci. Spędzały całe dnie tj. wtedy gdy nie płynęły w kajaku :) na kąpieli w basenie. Hmmm....ale atrakcję odkryły nie tylko dzieci...ciemną nocą, gdy tylko księżyc świecił, gdy tylko ognisko świeciło....hmmm....basen był atrakcją dla dorosłych :)

Bardzo niski stan wody, ale spłynęliśmy.


Ekipa podzielona na kajaki: 1) Oliwka, Ania i Roni, 2) Paulina i Pawelec, 3) Lenka, Ania i Jarek, 4) Natalka i Marcin, 5) Asia i Magda, 6) Ewa i Ivanka, 7) Karolina i Norbert, 8) Ania, 9) Krzyś, 10) ja. W niedzielę dołączyli do nas Dorota i Robert