czwartek, 4 czerwca 2015

Krutynia - spływ XXV

Wszystko przygotowane. Kajaki zamówione, pole namiotowe też. Trasy dojazdu wydrukowane, spływu też. W końcu po co nawigacja w telefonie?


link do zdjęć


Środa wieczór. Przyjeżdża pierwsza ekipa 9 szt. Ognisko, integracja. Zimna noc.

Czwartek rano, dojeżdżają kolejni. Rozbijamy namioty i takie inne na polu namiotowym. W międzyczasie próbujemy logistycznie rozegrać nasze wywiezienie na start i powrót na pole namiotowe. Straciliśmy sporo czasu na kombinacje logistyczne. Nie mamy pomysłu jak dojechać na start. Przybliżamy start. Już nie z rezerwatu, teraz start jest w Krutyniu. 2 km mniej.


Piątek. Jedziemy samochodami do Wojnowa. Jedziemy za Piotrkiem. Ten zakręca na Kadzidłowo. Pomylił się. Magda trąbi na niego. Ja wybiegam i pędzę do jego samochodu. Drzwi się uchylają a ja pytam: dokąd jedziesz? Wychyla się głowa. Ups. To nie jest głowa Piotrka. Przepraszam. Głowa odpowiada: Nic się nie stało.


Ekipa 26 osób: ja, Ruda, Magda, Asia, Ania, Paweł, Ania, Jarek, Ania, Artur, Marta, Marcin, Dorota, Marcin, Piotrek, Sylwia.
dzieciaki: Paulinka, Oliwka, Lenka, Mati, Michaś, Natalka, Adaś, Ala, Michał, Grześ.