czwartek, 20 czerwca 2019

spływ Wieprzem XXXIII

i nastał kolejny rok i zbliżył się długi weekend w Boże Ciało i wszyscy chcą płynąć... i płyniemy Wieprzem, ot tak sobie wymyśliłam.




Wymyśliłam sobie odcinek, teraz muszę znaleźć nocleg, tak aby pasował do planu pływania. Zadzwoniłam - nie maja miejsc - i tak trzy razy. Szukam gdziekolwiek. Znalazłam, znalazłam to co chciałam Cichy Domek. Zadzwoniłam, mam jeden domek dla rodzin z maluchami. Miła gospodyni zgodziła się na postawienie kilku namiotów (jeszcze nie wiem ilu). Mieszkańcy namiotów będą korzystali z łazienek w domku i będziemy w tzw kupie. Przy oglądaniu zdjęć i czytaniu o Cichym Domku dopatrzyłam się, że mają kajaki. Kolejny telefon. Nie, nie mają, ale dostałam namiar na kogoś kto ma - ELTRAX spływy kajakowe rzeką Wieprz. Ma i wypożyczy nam na dwa dni. A gdzie dzień trzeci, tzn pierwszy dla Mustangów, etapu Hutki do Guciowa nie obsługują, ale dostaje namiary na kogoś innego Ekstremalne Roztocze. Mają i zrobią odcinek.
Wypożyczalnie super, obsługa, ludzie niesamowici, byliśmy zachwyceni.

I dzień czwartek - start Hutki - meta Guciów - odcinek dla Mustangów, a pozostali zwiedzają Zwierzyniec - zabawa w podgrupach

II dzień piątek - do Mustangów dołączają Leniwce, start Obrocz - meta na noclegu w Bagnie

III dzień sobota - z noclegu do Szczebrzeszyna

IV dzień niedziela - zwiedzamy Zamość

Tu znalazłam mapka dla naszego odcinka II i III  a dokładny opis rzeki dla wszystkich etapów jest tu na stronie innej wypożyczalni tu też fajnie opisane odcinki

I pierwszego Oni popłynęli - Mustangi zachwycone Panem Sołtysem, który wypożyczał nam kajaki i samym odcinkiem, który w internecie ma 25km, a według Pana Sołtysa może ze 13km :)

My poszliśmy do Zwierzyńca, ot tak, na piwo w Browarze zwierzynieckim, lody i obiad w Starym Młynie, no i na zwiedzanie min kościół na wodzie i pozostałości po rezydencji Zamoyskich.

Wieczorem, jak to wieczorem ognisko z grillem i nocne rozmowy i moje przypominanie, że jest to XXXIII nasz spływ.

Drugiego dnia, o umówionej godzinie 12:00 przed naszym domkiem pojawiły się busiki i zabrały nas na start do Obroczy. Dostaliśmy też prezenty procentowe. W Obroczy Pan z wypożyczalni omówił z nami trasę i dopilnował nas, abyśmy wygodnie wsiedli i wypłynęli. Wypłynęło 15 kajaków! I płynęliśmy własnym tempem. W Bagnie gdy już wszyscy wysiedli, panowie z wypożyczalni przyjechali i zabrali kajaki do wyczyszczenia i wysuszenia. Jutro nam oddadzą.

Wieczorem znów nocne rozmowy i ognisko.

Trzeci dzień również zaczął się o 12:00, kajaki przyjechały czyściutkie, znów pan omówił z nami trasę. Zaproponował, że gdyby zaczął padać deszcz to są dwa miejsca gdzie po trasie może nas odebrać i wytłumaczył w którym miejscu w Szczebrzeszynie jest meta. Dziś płynie 14 kajaków z czego 3 odpadły w połowie trasy. Przyjechano po nas i odwieziono na nocleg. Reszta zachwycona wróciła później.

Wieczorem powtórka z grillowania.

Czwarty dzień, do 12:00 mamy domek, więc tuż przed decyzja że jedziemy całą bandą do Zamościa. Zamość piękny, i Rynek Solny i  Rynek Główny i Nadszaniec i kładka widokowa, dobre lody i upał.
A na obiad jedziemy do Karczmy Bida (kolos niesamowity, tłumy i smaczny).

po zwykłej kiełbasce zachwyciły mnie szaszłyki :)

w Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie

kościół na wodzie pw Św Jana Nepomucena

Browar Zwierzyniec

kajakarki



a na mosteczku napis "kryj ryj"