Sianowo - Miłoszewo - Tłuczewo a na deser Łeba
Sianowo – Miłoszewo
Nad jezioro Sianowskie nie jest trudno trafić. Gdy zadzwonili do mnie ci co już byli na miejscu z pytaniem gdzie my jesteśmy. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Jesteśmy w Mokrych Łąkach, na co usłyszałam, ze oni też czekają na nas na mokrej łące :)
link do zjęć ze spływu - Łeba - łebunia :)
Rano przywieziono nam kajaki. Odstawiliśmy samochody do Tłuczewa i spływamy. Po kilkunastominutowym kluczeniu po jeziorze znaleźliśmy wypływ Łeby. Niespodzianka – to był rów. Płynęło się kiepsko. Nie było miejsca, aby dobrze wiosło włożyć w wodę.
Po dopłynięciu do tamy okazało się ze za tamą wody nie ma. Kajaki trzeba ciągnąć na smyczy. I tak powoli, powoli, powoli traciliśmy siły i nadzieję, ze dopłyniemy do jakiejkolwiek miejscowości.
Dora wpadła do wody i wbiła sobie patyczek w nogę. Małe pogotowie. Płyniemy dalej.
Wokoło wiele zwalonych gałęzi. Ania i Ania wyszły z kajaków i szły brzegiem. Szły do momentu, gdy ścieżkę zagrodziły wyższe od nich pokrzywy. Roni ruszył z ratunkiem, czyli wiosłem ;) Dziewczyny wróciły do spacerowania wodą, ale chłopaki z kajakami odpłynęli. Po krótkim nawoływaniu i chłopaki zabrali je.
Zmęczeni dotarliśmy do Miłoszewa. Uprosiliśmy miejscowych, aby zawieźli naszych kierowców do naszych samochodów zaparkowanych w Tłuczewie. Jesteśmy uratowani.
Miłoszewo – Tłuczewo
Rano, wypoczęci szykujemy się do dalszej drogi. Za Miłoszewem zaczynają się kamieniste bystrza. Dorota stwierdza, że nie płynie dalej z nami i wraca na nocleg. Wysiada i wraca a my płyniemy dalej. Płyniemy dalej, szybciutko bo i nurt szybciutki. Telefon. Dora wpadła w bagno i zapada się. Ratunku!!! Ekipa ratunkowa rusza na pomoc. Na miejscu okazało się, że nie tylko Dora zapadała się ale i ratownicy też. Dziewczyna uratowana. Ekipa wróciła do nas. Pośmialiśmy się i w drogę. Rzeka od Miłoszewa fajniutka. Po południu jesteśmy w Tłuczewie. Wracamy po samochody i Dorotę. Oddajemy kajaki i jedziemy do Łeby. Dorota nie wygląda najlepiej. Śmieje się, ale to taki nerwowy śmiech. Jest zdenerwowana i wystraszona.
Łeba
Pole namiotowe to samo od lat :). Dorota zasypia w namiocie a my idziemy nad morze. Następnego dnia jedziemy na wydmy. Jeszcze wspólny obiad i papa
Nasza obsada kajakowa: ja i Ewa, Ania i Artur, Ania i Jarek, Szczodry i Roni, Krzyś, Dora.