U Pawelców umówiliśmy się na spływ sierpniowy. Zastanawiałam
się czy to ma być Pilica czy Nida. Będzie Pilica z noclegiem u Karoliny.
Zadzwoniłam
do najtańszej wypożyczalni w Warce 35/os miejsce w kajaku i zamówiłam 4-5
kajaków. Były dostępne od 14 godz. Później
się okazało, że należy doliczyć po 5zł/os za dowóz, ale po „znajomości „ udało
się to z negocjować.
W czwartek wieczorem
przyjechałam ja z Magdą. Karolina z Norbertem czekali.
W piątek dojechali Ania, Jarek, Lenka i Norberta dwóch braci. Pojechaliśmy do Warki, wsiadamy
do kajaków, pan od kajaków kazał kapoki założyć, bo rzeka wartka. Założyliśmy i
zdjęliśmy.
Rzeka, faktycznie, wartka. Trochę brudna i pełna wirów,
szału nie ma, szeroko, głęboko, nijak ale pogoda piękna J. Doszliśmy do wniosku,
że nie przyjmie się na stałe tak jak Świder. Nuda. Mamy do przepłynięcia 16 km,
czas na to 4 godziny. Pierwszy kajak dopłynął po 2 godzinach, 2 kajak po 2,15,
3 i 4 kajak po 2, 30 min. Dzwonię po samochód, czekamy i się nudzimy. Dopłynęło
jeszcze kilka kajaków. Przyjechał człowiek po kajaki zabrał nas. Umówiliśmy się
na jutro.
Wieczorem jak zwykle grill, ognisko i pogaduchy.
Jutro – sobota, pada i trzymamy kciuki, aby nie przestało. Około
10 dociera rodzina Nowaków. Dzieci się
bawią, rodzice jeżdżą na traktorze. Powoli mija deszczowy dzień. Po południu odjeżdżają Żaki i Nowaki a przyjeżdżają Jakubowscy.
Niedziela - leniwa.