I nadszedł czas wyjazdu. Startujemy z Radomia o 18. Nie udało się punktualnie. Startujemy z Radomia o 19:30.Konwój złożony z 4 samochodów wyruszył w drogę.
Pierwszy postój przed granicą. Tankowanie, zakup winiet. Słoweńskich nie ma, nie mylić ze słowackimi. Gdzieś przed Wiedniem próba spania. Nie udało się zbytnio i efekt wypoczęcia nie został osiągnięty.
Słoweńskie winiety (nie mylić ze słowackimi) zakupiliśmy na stacji benzynowej w Austrii tuż przed Słowenią.
Granica słoweńska za nami. Teraz ziuuuuuuuu po autostradzie i ziuuuuuuuu w korku na końcu autostrady. W około upał, taki, że przy zjeździe z autostrady miła słoweńska młodzież rozdawała butelki z wodą.
Chorwacja wita. Korki na granicy, korki przed bramkami na autostradzie, korki na autostradzie. Z "nudów" robimy roszady. W autach zamieniamy kierowców, w konwoju - dzielimy się na dwa konwoje. Jedziemy i "nudzimy" się w korkach. Po wielu chwilach nudy w korku, otrzymuję sms od Rudej mają jeszcze 114km do celu. Cudownie bo my 103km i jest już 16:17. Jak długo jeszcze?
Upragniona Grebastica. Tylko gdzie jest nasz nocleg? Czy ktoś ma adres? Zjeżdżamy nad morze, mniej więcej tam gdzie google pokazywały dom i zaczynamy pytać. Miła pani mówi, że to piaty dom. Idziemy i liczymy. Pomyliłyśmy się. Zagaduje nas starszy Chorwat "Problem?" Pytamy i tadam u niego mieszkamy. Cudownie. Teraz tylko drugi konwój donawigować i wakacje czas zacząć.
i tak sobie odpoczywamy: dom -> plaża -> dom ->plaża
Wypad do Splitu - pieknie, ale w upał trochę gorąco
2) wodospady na rzece Krka - ładne, w sezonie również oblężone przez turystów.
Nasz fantastyczny pomysł aby tam zostać cały dzień w oka mgnieniu zmienił się w zwiedzamy, kąpiemy i do domu.
3) zatoka obok Grebasticy
4) Primosten - wieczorem, trochę mniej słońce przypieka
Aż nagle, niespodziewanie nadszedł czas powrotu. Powróciliśmy - patrz niżej. My przez Norymbergę, Magda na lawecie a pozostali normalnie.
Tylko Pawelce zostali, sami, samiuteńcy. Pojechali do jakiejś dziwnej miejscowości, gdzie padało i zimno było. Padało tylko 3 dni a zimno to 25C. Z ich zdjęć wynika, że do plaży mieli daleeeeeeeeko i i piasek był w postaci wielkich kamieni.
Koniec :)