sobota, 3 października 2015

Jabłkobranie 2015

Skrzyknęliśmy się.
Spotkanie tradycyjnie w piątek wieczorem. Ognisko już czekało. A my czekaliśmy na Jarka. Przyjechał! Karniaki. Kilka..... Poszliśmy spać.

Ranek słoneczny i mglisty. Aleeeeeee zanim zjedliśmy i ogarnęliśmy co i jak, to zrobiło się cieplutko, słonecznie, bajecznie. Ruszyliśmy w sad. Rwanie w skrzynie i skrzynki. Skrzynie na sok, skrzynki na skup i tak do końca dnia. Koniec dnia to nie jest zbyt odległa godzina, koniec dnia to jak tylko ściemniło się. W międzyczasie były marsze do wodopoju, wodopój czasami przychodził do sadu. Była przerwa na tradycyjne danie obiadowe rwaczy czyli spaghetti.
Wieczorem kolacja przy ognisku iiiiiiii tadam Magdaleny urodziny. Ładne okrągłe. Był tort i świeczki i sto lat i jeszcze raz. Zabawa trwała, nie powiem, że do rana, ale trwała długo.










Ranek dnia następnego nie był miły. Zakwasy. Wszędzie. Człowiek ma tak dużo miejsc zakwaszonych... Walka z samym sobą, aby zakwasy rozchodzić. Trudne zadanie. Jabłek w sadzie jeszcze dużo. Udało się. Dzieci, te to mają fantazję. Na śniadanie zrobiły sobie naleśniki z musem jabłkowym. Upichciły mus i naleśniki. A my dorośli w sadzie. Rwiemy jabłka. Gdy zgłodnieliśmy dzieci przyniosły kanapki - kochane.
I tak cały dzień. Aż przyszedł czas rozstań.


Przez sad przewinęły się 37 osoby, 13 dzieciaków i 24 dorosłych
Karolina, Norbert,
ja
Ania, Paweł, Paulinka i Oliwka
Ania, Jarek i Lenka
Ania
Magda
Piotrek, Ala, Misiek, Klaudia
Sylwia i Grześ
Ewa, Gosia i Gaja
Dora i Krzyś
Ania, Artur, Mati i Michaś,
Marianna i Artur
Beata, Roberto, Marta i Pietro
Roni
Ewa, Jacek i Rysio