czwartek, 15 czerwca 2017

Supraśl to już XXX spływ

Magda podrzuciła pomysł abyśmy spłynęli Supraślą. Gdzie to jest. O! Jest. I na zdjęciach w internecie wygląda ładnie. Opisy też zachęcają.
Zbieram chętnych, lista zaczyna się robić długa. Mamy 20 maja a ja mam 42 osoby, które chcą.
Grupa płynna jest i raz jest większa a raz mniejsza. Ostateczna liczba 31 (dorośli, młodzież i dzieci).


Kajaki od pana Grzegorza z firmy Kajakiem po Puszczy Kajakiempopuszczy.pl
Spotykamy się w Wasilkowie na kempingu - Kompleks Nad Zalewem Jard www.nadzalewem.jard.pl.

Trasa na 3 dni:
Surażkowo - Supraśl = 16 km
Supraśl - Wasilków = 16 km
Wasilków - Jurowce 4 km lub Leńce = 8 km
                   lub Dobrzyniewo Fabryczne = 11km        

Jak zwykle spotykamy się w środę wieczorem. jest nas 13 osób. Reszta przyjedzie w czwartek rano lub wieczorem.

Czwartek. Czekamy na dojeżdżających. Dziś wypływa 12 kajaków. Pan Grzegorz sugerował, aby zacząć na moście koło Kopnej Góry, a ja z Surażkowa, aby było krótsze pływanie. Z naszego noclegu do miejsca startu było około 35 minut jazdy autem. Jak zwykle chcieliśmy zacząć o 12 udało się o 13:30 ruszyć na wodę. Najfajniejsza była nawigacja, w telefonach, w nawigacjach i w czym tam jeszcze. Nas poprowadziła przez łąki, wzdłuż rzeki Sokołdy, innych przez las, ale żadna nie drogą którą wyznaczyli drogowcy i przy której stał znak: Surażkowo 6km. Kierowcy nas wywieźli i mieli wrócić do pana Grzegorza, zostawić samochody, aby z nim i z kajakami dojechać. Po spływie pan Grzegorz miał zabrać kierowców a oni po nas przyjechać. Hmmm, trochę długie przejazdy... Żeby było szybciej postanowiliśmy zostawić auta w Supraślu (meta dnia pierwszego) a pan Grzegorz zabrał nas w połowie drogi na start.
13:30 zaczynamy spływ Sokołdą, wąska rzeka, leniwie płynąca z dużą ilością roślin w wodzie, bardzo malownicza. Z Sokołdy wpływamy na Supraśl, rzeka trochę szersza, ale charakter się nie zmienia. Trochę kiepsko się płynęło, gdy wiatr wiał w oczy. Około 15-ej co nieliczni zażywali kąpieli, bryyyy, chyba zimno im nie było, bo wyglądali na zadowolonych. Na naszej trasie jest dwie przenoski na zastawkach. Jedną Roni przepłynął kajakiem. Jak on to zrobił, to i my zrobiliśmy czyli nie przenosiliśmy kajaków. Ups, niektórzy przenosili. Druga zastawka była wyższa i tu już było dźwiganie kajaków. Około 18-tej zakończyliśmy spływ w Supraślu, oddaliśmy kajaki a sami autami do domu. A w domu jak to na kempingu mamy różne zajęcia oraz wieczorną integrację.

Piątek - dziś po południu miało padać. No cóż zaczniemy wcześniej czyli o 10:00. Dziś płynie 13 kajaków. Zaczynamy w Pólku, gdyż w Supraślu remontują most i przepływanie pod nim jest zabronione - cegły spadają czy coś w tym stylu... Dziś trochę szwankowała logistyka. Jedni pojechali inni jeszcze nie, a ci co wrócili inni ich zawieźli - galimatias! Czekamy na tych ostatnich. Pierwsza grupa, z nudów, wypłynęła wcześniej tzn dryfowała, hehe dryfowała na rzece, która nie ma prądu. Druga grupa 4 kajaki ruszyła "z kopyta" o 12:12 za dryfującymi. Udało nam się dogonić 5 kajaków, z pozostałymi 3 kajakami mieliśmy kontakt telefoniczny a jeden płynął gdzieś, nie wiadomo gdzie tzn. wiadomo po Supraśli. Gdy dogoniliśmy 5 kajaków w okolicy mostu przy Nowodworcach okazało się, że duch walki, duch sportowy gdzieś się ulotnił i morale siadło. Błagalne - Czy tu już oddajemy? Nie! Tu nawet deszczyk pokropił. To dobrze bo zmobilizował do dalszego płynięcia. Ruszyliśmy i po pół godzinie czyli około 15 byliśmy na miejscu.
Reszta dzisiejszego dnia z uwagi, że na wodzie byliśmy tylko 3 godzinki, była dniem sportowym. Jedni kopali w piłkę, inni inną odbijali i tak nastał wieczór dnia trzeciego, dnia w którym mamy ognisko. Ognisko piękna sprawa, ale komary fuj. Dlaczego komar nie wie, że to czym ja śmierdzę powinno go odstraszać?

Sobota - powitała nas mżawką, drobną, później trochę grubszą, temperatura też była jakaś niska. Hmmm, nie płyniemy. A może jednak popłyniemy? Według moich pobożnych życzeń miało się wypogodzić około 12. Do 12:30 zebrałam chętnych na 4 kajaki, po chwili było już 5 kajaków a za minutkę 6. Pan Grzegorz przyjedzie po niewykorzystane kajaki a naszą 12-tkę odbierze z plaży w Jurowcach obok Jurajskiego Parku Dinozaurów Nie płynących pożegnaliśmy wylewnie, oni w jedną stronę a my na wodę. Gdy zeszliśmy na wodę wyszło słońce i zrobiło się przyjemnie. Dziś króciutki odcinek, takie lajtowe pływanie na półtorej godziny.

Po południu zrobił się ładny dzień, ale cóż jak już się spakowaliśmy to jedziemy do domów, unikniemy niedzielnych korków.

Ci co nie płynęli byli w Supraślu na zwiedzaniu - muzeum ikon i innych, nieznanych mi atrakcji.

Dzień pierwszy: Surażkowo - Supraśl = 16 km





Dzień drugi: Supraśl - Wasilków = 16 km




Dzień trzeci: Wasilków - Jurowce 4 km