hahaha, a i owszem Świder, ale już w sierpniu i tylko jeden dzień.
Rozesłałam maila, rozesłałam wiadomości na fb i zebrała się mała gromadka zapaleńców tak na około 14 kajaków.
Zaczniemy w Sępochowie a skończymy albo w Gliniance pod mostem, albo przy tamie w Woli Karczewskiej.
Pogoda zapowiada się rewelacyjna wiec tuż przed spływem, czyli w piątek decyduje się jeszcze 4 osoby. Wykonuję telefon do wypożyczalni Mostowa.waw.pl mają tylko jedynki. Hmmmm. W piątek wieczorem okazuje się, że mają dwójki. Mamy 16 kajaków, po 5 minutach potrzebujemy 17 kajaków. Najmniejsza, dwuletnia kajakarka popłynie z nami.
Trochę osób przyjechało w piątek wieczorem na tradycyjnego grilla z nocnymi rozmowami. Reszta dotarła w sobotę przed 11-tą . Na 11:00 był ogłoszony wyjazd do Sępochowa, gdzie o 12:00 będzie start na wodę.
Tak jak wymyśliłam tak było. Ale, żeby nie było, że łatwo było. O nie. Nie obyło się bez logistycznej wpadki. Tzn logistyki w ogóle nie było. Poszliśmy na żywioł i jakoś wszyscy znaleźli się w Sępochowie. Start na wodę, słońce świeci, miło, pogodnie i wygodnie. Tym odcinkiem rzeki dawno już nie płynęliśmy. Rzeka przywitała nas kilkoma przenoskami, co podniosło nam poziom adrenaliny; nieznacznie. Z uwagi na słoneczny dzień każdy trzymał kciuki, że może innym się nie uda i się skąpią! W Dobrzyńcu na "progach wodnych" ci co spłynęli z zapartym tchem i kciukami czekali na to co zrobią pozostali. Jak im się uda spłynąć. Jak? Nie zawiedli nas Piotrek z Miśkiem. Na progu wodnym woda obróciła im kajak i z całą zawartością zatopiła - prawie :) Chłopaki skąpani ratowali co tam w kajaku mieli.
foto: owy próg
Przez działkę przewinęło się 40 osób
Popłynęli: Paweł, Oliwka, Ania, Paulina, Marta, Natalka, Marcin, Adaś, Jarek, Lenka, Ania, Ania, Ania, Ania, Artur, Mati, Darek, Oliwka, jej siostra, Roni, Michał, Ewa, Gosia, Gaja, Robert, Sylwia, Ala, Piotrek, Misiek, Marcin, Dorota, Krzyś, Maksio, Agnieszka, Auguścik.
Nie popłynęli. Ania, Kuba, Piotruś, Ania, Michał

+
